Historia Klary

                                                         6

Szymona poznała jeszcze w szkole średniej, kiedy jej życie przypominało sielankę.Była mama, tata i dom. Dom, miejsce w którym Klara zawsze odnajdywała spokój. Miejsce, gdzie niczego się nie bała. Dom to była jej oaza, schronienie przed złem tego świata.Dzieciństwo Klary upłynęło na szkole, marzeniach o podróżach i snuciu planów na przyszłość. Zawsze czuła się kochana przez rodziców. Akceptacja w domu pomagała jej w akceptowaniu siebie i otoczenia. Nie była zakompleksionym dzieckiem. Rodzice, choć z reguły zapracowani, dawali jej poczucie bezpieczeństwa i poświęcali sporo czasu ukochanej jedynaczce.Dwa razy w roku wyjeżdżali całą rodziną w góry albo nad morze.Wakacje Klara spędzała u dziadków na wsi albo z rodzicami. Nigdy nie ciągnęło jej na wyjazdy z rówieśnikami pod namiot albo gdziekolwiek indziej. Lubiła towarzystwo rodziców, ponieważ w jej oczach byli inteligentnymi, otwartymi i ciekawymi ludźmi.Jako nastolatka nie odczuwała potrzeby „buntu”. Taka była Klara. Od zawsze.Taką poznał ją Szymon, zakochany w niej od pierwszego wejrzenia. Tak przynajmniej twierdził. W szkole wodził za nią wzrokiem, bo była ładna, ale też mądra.Miała piękne oczy i to w nich zakochał się najbardziej. Zawsze była otoczona koleżankami, ludzie ją lubili. Rozmowna, zawsze pomocna.Pierwszy raz mieli okazję zamienić ze sobą parę słów na dyskotece szkolnej. Szymon, choć przystojny nie robił na Klarze najlepszego wrażenia. Wydawał jej się zbyt pewny siebie i egoistyczny.Zawsze u ludzi bardziej ceniła charakter niż wygląd. Pewnie dlatego postanowiła iść na studia psychologiczne.Rodzice byli na tak, chociaż ojciec wolał by poszła na studia o kierunku bardziej ścisłym. Może architektura tak jak on…Jednak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że warto robić w życiu to co się kocha. Dlatego też oznajmił, że jego córeczka pójdzie na najlepszą uczelnie w kraju, choćby miał harować dzień i noc, to on zarobi na te studia.Oczywiście Klara szkołę średnią skończyła z wyróżnieniem. Matura była tylko formalnością.W wieku osiemnastu lat była nastawiona na sukces i dobrze wiedziała co chce robić w życiu.Na balu maturalnym Szymon wyznał jej miłość a Klara dała mu szansę i nadzieję na związek.On po szkole średniej poszedł na informatykę i tak przez ponad rok czasu byli parą „na odległość”. Szymon z egoisty stał się jeszcze większym egoistą i Klara dobrze o tym wiedziała. Jednak mimo wszystko coś do niego czuła. Może bardziej przywiązanie albo to, że Szymon w jakimś stopniu przypominał jej ojca. Wysoki, przystojny, z „tym” błyskiem w oczach, który sprawiał że kobietom szybciej biło serce w jego towarzystwie. Oprócz tego Szymon potrafił pięknie mówić. Spokojnie mógł zostać oratorem i przemawiać do ludzi. Był duszą towarzystwa. Chciał skupiać na sobie uwagę, zwłaszcza kobiet.To z nim Klara przeżyła swój „pierwszy raz”. Był delikatny choć stanowczy, co jej bardzo odpowiadało. Można było powiedzieć, że wszystko układało się wprost idealnie. Do dnia, w którym to na drodze do krystalicznego życia pojawił się Adrian i Klara zrozumiała, że do tej pory tylko wydawało jej się  że żyła i coś przeżyła……

CDN……

Autor: Małgorzata Woźniak

Opublikowano Opowieść | Otagowano , , , , | Skomentuj

Historia Klary

                                                                 5

-Nie chce wyjść na buraka Klara, wiem ze byłaś u ojca, ale jako twój mąż mogę chyba wiedzieć co się z tobą dzieje ? -ton głosu Szymona w słuchawce był niecierpliwy i wściekły , zresztą trudno było mu się dziwić. Klary nie było w domu już prawie tydzień.

-Byłam u ojca i chcę być przez najbliższy czas sama, zrozum.

-Co mam rozumieć?Chcę mieć żonę z powrotem w domu i nie martwic się tym czy żyje i czy już ją ktoś może zamordował w jakimś podrzędnym hotelu ,bo zakładam że tak własnie jest. Nie stać nas na luksusy, więc znając ciebie śpisz w jakiejś norze i płaczesz w poduszkę co wieczór, bo masz depresje i życie jest ciężkie…

-Twoje ignorowanie moich problemow jest żałosne. Zresztą jak zawsze…

-Nie ignoruje,tylko nie rozumiem cię. Nie możesz poprostu odpuścić? Cieszyć się życiem? Wiem ze jest ci ciężko.  Chcesz mieć dziecko i ci nie wychodzi, współpraca w poradni z Ulką jest mało satysfakcjonująca i …

-Mnie nie wychodzi ?Ja chcę ? Naprawdę to powiedziałeś?! Kim ty jesteś!? Moim mężem? To między innymi dzięki tobie mam depresje i dzięki tobie tak podle się czuje jako kobieta!

- Uspokój się, źle to ująłem. Jestem trochę zdenerwowany, bo mam żonę a czuje się jakbym był sam! Powiedz gdzie jesteś to przyjadę po ciebie.

- Powtarzam ci, że chcę być sama!

-A ja powtarzam ci, że twoje miejsce jest w domu. I przestań się wiecznie użalać nad sobą. Nie ty jedna masz problemy. Nie tylko tobie umarła matka i nie tylko ty….

-Masz ojca który wsiadł pijany do samochodu,spowodował wypadek w którym zginęła kobieta w ciąży, a jego szef będzie kaleką do końca życia ?-przerwała Klara.

-Daj spokój ile można to roztrząsać?!

- Wiesz co ? Myślę, że jesteś moją życiową pomyłką i delikatnie rzecz ujmując „spierdalaj” !

Klara rzuciła telefonem z taka siłą, że roztrzaskała szybkę. „Aaaa kurwa ! Kurwa! Kurwa !” -krzyknęła.”Mam tego dość! Co za świnia!”Ile można to roztrząsać?” Jak on śmie! Gdzie ja miałam oczy ?Gdzie???!!!

CDN……

Autor: Małgorzata Woźniak

Opublikowano Opowieść | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Wiersz

       Takie pańskie….

„Siedzą tam, śmieją się
a ich rubaszne uśmiechy trącą gorzałą…
Chwalą się, udają, pierdolą bez końca.
Znawcy wszystkiego, na podorędziu
w dłoniach trzymają twoje godności,
panowie na dworskiej włości.
Zasrańcy w gnoju tarzani,
dziś wielce pachną Gucci-srakami.
Ich twarze oblane fałszem
spływają po ruchomych szyjach,
języki jak chorągiewki
na powietrzu ze spalin,
złożone do modlitwy
o więcej szmalu.
Ich dziwki rozkraczone czekają
na zabłoconą mamonę.
Zgniłe mordy,
merdają jak kundle do kiełbasy.
Wstyd obcy, obco brzmiące
gówniane od słów brudasy.
Zarośli tym gnojstwem
aż po brzegi,
wyzioną ducha ze smrodem fałszywym.
Parszywie łypiąc na swoje zegarki,
czy nie ukradną ich
szparki-sekretarki
a może dzieci, żony, kochanki ?
Wszyscy rozdziobią karmę mamoniastą,
wbiją się palcami
jak w czekoladowe ciasto.
Mmmmm! Zamruczą,
pychota…
ta forsa smakuje jak danie ze złota.
Ha ha! Śmiej się idioto
i tak w twoim kiblu będzie
gówno, nie złoto.”

Autor: Małgorzata Woźniak

Opublikowano Wiersz | Otagowano , , , | Skomentuj

Wiersz

„Szansa”
Nadzieją odurzeni
wierzymy lub wierzyć próbujemy
nieśmiertelni być chcemy
w poczuciu siły zatraceni
Życie weryfikuje ile nam dane
chwilę czy też wieki całe
czy będziemy długo znosić czas istnienia
a może ból krótkiego na świat spojrzenia
Każdemu los inny przeznaczony
każdy z nas nieuniknionym naznaczony
Bóg daje szansę lub ją odbiera
choć człowiek też wybiera
Możesz przeżyć życie wcale
lub je poczuć i iść dalej….

Autor: Małgorzata Woźniak

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | Skomentuj

Wiersz

                                                                        „Synku”

Synku, tyś mą iskierką
moją rozświetloną drogą
po której kroczę zawsze,
prawą nogą.
Dzięki tobie, nie boję się żyć
nie boje się bawić,
kochać i śnić.
Rozjaśniłeś moje życie
tysiącem świetlików,
tysiącem świateł,
nadziei chochlików.
Kocham nad życie  
twą słodką osobę,
twoje oczka i włoski płowe.
Mój śliczny syneczku,
pamiętaj,że zawsze mamusia cię kocha
jak serduszko własne. 

Autor: Małgorzata Woźniak

Opublikowano Wiersz | Otagowano , , | Skomentuj

Już wyjaśniam :)

Chciałabym wytłumaczyć się w sprawie mojego pisania „Historii Klary”. Oczywiście będzie ciąg dalszy, nie pozostawiłam tego opowiadania na pastwę losu :) Ostatnio nie miałam zbyt wiele czasu, dlatego tak się stało. Ale nadrobię ;)Pisanie opowiadania jest o tyle trudniejsze od zwykłych wpisów, że trzeba bardzo się skupić, gdyż czytelnik jest inteligentny i „wyłapie” każdy błąd i każdy „szczególik”.Tutaj nikt nie zrobi mi korekty i nie pokaże palcem, że to czy tamto źle napisałam. Nie poddaję do oceny mojego bloga nikomu innemu jak tylko czytelnikom/innym blogerom.Nie prowadzę też bloga regularnie, gdyż właśnie taki mam charakter. Ciężko mi jest coś robić regularnie z ” kalendarzem i zegarkiem” w ręku. Taka już jestem i co zrobić ;)Wiem, że to utrudnia mi życie, ale żeby nie było, mam wiele pasji,wiele różnych rzeczy lubię robić może dlatego tak jest. Nie skupiam się tylko na pisaniu. Poza tym mój dwuletni(ależ ten czas leci)synek pochłania ogrom mojego czasu :) Jednak uwielbiam spędzać czas z moim małym „żywiołkiem” i on tak naprawdę jest największą pasją w moim życiu. :*

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , | Skomentuj

Twórz człowieku !

Ponieważ jestem przypadkiem beznadziejnym jeżeli chodzi o zimne i racjonalne postrzeganie świata, to oczywiście mam ciężej niż „realiści”. Dla mnie pewne rzeczy są nielogiczne i niezrozumiałe, pomimo tego że większość ludzi przyswaja to z łatwością.Ale do rzeczy. Mam duszę artysty i często bujam w obłokach, co niektórzy mogą uznać za „zagubienie”, „niezdecydowanie”, „niedostosowanie do panujących zasad”. Nie jest to kwestia mojej złośliwości ani arogancji.Ja naprawdę nie przywiązuje wagi do pewnych rzeczy.Porządek, pieniądze, plany, ramy w które trzeba się „wbić”- to wszystko przerasta mnie ogromnie, gdyż w czasie kiedy inni robią karierę albo porządek w domu ja wolę tworzyć.Pisać wiersze, rysować, śpiewać z moim synkiem, „marnować „czas na głupoty typu rozmowy i spędzanie razem czasu z moją rodziną. Uważam że każdy ma prawo do bycia sobą, tworzenia, mówienia tego co chce. Oczywiście z tym mówieniem to wszystko w granicach rozsądku.Obrażanie, głupie ocenianie, zazdrość o to że rozmówca jest inteligentny, to nie jest bycie sobą tylko zwykłe gburstwo. W ogóle ludzie tacy jak ja, tudzież artyści w ogóle mają ten problem, że chcą być sobą ,wyrażać siebie poprzez sztukę, ale innych to boli. Z całą pewnością jest to zazdrość, ale też realizm przybił ich na tyle, że nie potrafią zrozumieć, że ktoś może być inny.Wiem doskonale, że światem rządzi pieniądz, nie od dziś tak jest. Ale może nie każdy chce obracać się w takim świecie i dlatego szuka czegoś co go wypełni? Dzięki czemu nie stanie się pustą skorupą człowieka, bez środka, bez uczuć, emocji i pasji.Oczywiście to, że trzeba w jakiś określony sposób zachowywać się, nie żyć w bałaganie i starać się jakoś tam egzystować jest logiczne. Ja sama nie lubię zbyt wielkiego chaosu i czasem potrzebne jest mi uporządkowanie myśli,życia i otoczenia. Nie jestem brudasem ani wywrotowcem. Ale potrafię odpuścić i być spontaniczna. Uważam, że ludzie powinni odpoczywać ile się da i realizować marzenia, nawet kosztem „planów życiowych”. Ciągłe dążenie, dążenie i dążenie do celów, tak naprawdę nie daje nam satysfakcji , bo jesteśmy tak zmęczenie życiem, że nie potrafimy się z tego cieszyć. Może niech każdy z nas, chociaż jeden dzień będzie spontaniczny i zafunduje sobie zupełnie za darmo trochę wolności? Polecam :)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | Skomentuj

„Tobie Aniele”

Pomóż, uratuj,ze mną bądź
Mój aniele
zabierz mnie, zabierz daleko stąd
gubię się, boję, uciekam
wymykam, błądzę, przez palce przeciekam.
Ciałem jestem, duszą odlecę
nie pozwól mi na to
złap mnie nim bólem wylecę.
„Co za szaleństwo”!-krzykniesz Aniele.
„Żyj dziewczyno!!!Bo życie to czasu niewiele”
Czy jednak ja żyć chcę i pozostać tutaj?
Przecież to trudne,nie radzę sobie.
Toteż moje życie Aniele
pozostawiam TOBIE.

Opublikowano Codzienność, Wiersz | Otagowano , , , , | Skomentuj

Historia Klary.

                                           4

 

-Tato? Wszystko w porządku?
-Tak córeczko-uśmiechnął się do niej.Zamyśliłem się na chwilę.
-Wiesz… Mama…w ten dzień,miała mieć badania.Chciała żebyś z nią pojechał, ale ty musiałeś pracować-powiedziała Klara a łzy znowu napłynęły do jej oczu.
-Nic mi nie mówiła-powiedział-o badaniach, o tym że gorzej się czuje,że ostatnie wyniki są bardzo złe.Nic,rozumiesz?
-Rozumiem.Tylko jak mogłeś nie zauważyć? Ja byłam daleko,a ty z nią mieszkałeś… Tato…
-Kochanie,przecież wiesz że musiałem pracować ponad 12 godzin na dobę.Prawie nie bywałem w domu.Nie usprawiedliwia mnie to, wiem o tym.Ale takie były czasy. Było nam bardzo ciężko, ty studiowałaś. Chciałem wam dać wszystko co najlepsze.Pamiętam jak twoja mama prawie codziennie przywoziła mi obiad do pracy, żebym zjadł coś ciepłego…Tak strasznie żałuję, gdybym wiedział, gdybym mógł cofnąć czas…
-Ale dlaczego wsiadłeś do tego samochodu? Wiedziałeś że jesteś pijany, dlaczego? Gdybyś wtedy wyszedł z pracy wcześniej i pojechał z mamą do szpitala na te badania, to wszystko nigdy nie wydarzyłoby się.
-Miałem wyjść z pracy o normalnej porze, ale szef uparł się żeby oblać zakończony projekt.Było jeszcze parę osób z biura, dużo alkoholu. Ja wypiłem niewiele, chociaż trzeźwy się nie czułem.Naprawdę nie chciałem wsiadać za kierownicę,  ale Lipski nalegał.Pomyślałem sobie, że w perspektywie mam podwyżkę, wiesz za ten projekt i dałem się namówić.W końcu to szef a szefowi się nie odmawia.Miałem odwieźć jego i… Ewę…Ach..-westchnął.To takie trudne, mówić o tym , ale jestem to tobie winny-uśmiechnął się.
-Chcę żebyś mi powiedział, chociaż o niektórych rzeczach wiem-Klara była spokojna i bardzo chciała usłyszeć od ojca całą prawdę.
-Ewa….Boże gdybym wtedy nie wsiadł do tego samochodu.Coś w środku mówiło mi, że popełniam błąd, ale chciałem być towarzyski, chciałem być w porządku.I stało się.Niestety.
-Ewa była w ciąży, prawda?
-Tak-odpowiedział, a na twarzy ojca Klary nagle przybyło zmarszczek i czegoś co zawsze Klara nazywała „utrapieniem życia”.-Była taka młoda…zabiłem ją i jej dziecko.Przez własną głupotę, pychę, chęć posiadania.Jakby tego nie nazwać odebrałem dwa życia.A Lipski jest kaleką.Jeździ na wózku.Wiesz o tym, prawda? Widziałaś się z nim przez te wszystkie lata?-zapytał.
-Tak.Tylko raz.Na pogrzebie mamy.-Klara z trudem opanowywała wzruszenie.Zawsze na wspomnienie matki, wszystkie jej funkcje obronne wyłączały się.Stawała się małą dziewczynką, która wiele by dała żeby móc przytulić się do własnej mamy.
-Nie mogłem być, tak bardzo żałuję.
-Wiem tato.Byłeś w szpitalu.Chciałeś odebrać sobie życie.Nawet wtedy nie przyjechałam do ciebie.Przepraszam…
-Skarbie, za nic nie musisz przepraszać.Zrujnowałem ci życie.Adrian?Czy on…?
-Osiem lat go nie widziałam.Jakoś ponad miesiąc temu spotkałam go na mieście.Udawał i zachowywał się jak gdyby nigdy nic.
-Jego rodzina miała na niego ogromny wpływ.Pamiętasz? Napewno duża ich zasługa w tym, że zostawił ciebie z tym wszystkim.
-Tato, on był dorosły.Jak kogoś kochasz to nigdy nie opuścisz go w takim momencie.Wiedział, że zostałam sama… Ale dla niego ważniejsza była kariera, którą rozpoczynał w tej swojej kancelarii.Ja byłam przeszkodą.To co się wydarzyło…on wtedy powiedział mi, że to rujnuje jego wizerunek.Jego i ojca, który pokłada w nim ogromne nadzieje.A żona, której ojciec siedzi w więzieniu za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym…To nie pasowało do jego idealnego życia.Więc mnie zostawił.Tak poprostu z dnia na dzień.Wyobrażasz sobie,  gdy mnie zobaczył nazwał mnie koleżanką? Jak on może? Kochałam go tato, naprawdę.Teraz go nienawidzę.
-Nie wolno ci tak mówić! Jesteś dobrym człowiekiem.Nienawiść niszczy duszę Klara-ojciec patrzył na nią wzrokiem pełnym miłości.
-Nikt mnie nigdy tak nie skrzywdził…Zresztą nieważne.To już przeszłość.

Nagle poruszenie w tłumie zasygnalizowało koniec odwiedzin.Klara chciałaby zostać tu już na zawsze,  nigdy nie rozstawać się z ojcem, ale nie było wyjścia.

-Tato, przyjadę za tydzień w niedzielę.Dobrze? Godzina to tak mało.Ale obiecuję ci, że będę przyjeżdżać co tydzień, jeżeli tylko pozwolą tobie na to i nie zapomnisz mnie wpisać-mrugnęła żartobliwie do niego.
-Nie zapomnę.Kocham cię córeczko i dziękuję…
-To ja dziękuję tato -uśmiechnęła się i z całej siły przytuliła go do siebie.-Też bardzo cię kocham…

 

CDN…

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Historia Klary

                                                                                         3

Gdy wjeżdżała na parking więzienia serce biło jej jak młot.Nie widziała go od ośmiu lat.Przez ten czas robiła wiele żeby zapomnieć, żeby nie zwariować.Ale to nie było proste.Chciała tego.Chciała wszystko poskładać w jedną całość.Chciała dzisiaj rozpocząć na nowo podróż po swoim życiu i podjąć dobre decyzje.

-”Mam nadzieję, że przyjdzie na widzenie.Po takim czasie pewnie nie nie ma na to ochoty”-pomyślała wchodząc na więzienny plac.
Po dokonaniu wszelkich procedur usiadła przy stoliku i czekała.Poza nią w sali było jeszcze sporo osób.Matek, narzeczonych, żon.”Dużo kobiet”-pomyślała.”Za dużo”.
Zrobiło się lekkie zamieszanie i więźniowie zaczęli wchodzić.Czuła że serce zaraz wyskoczy jej z piersi.
-”Klara..”-usłyszała za sobą.Odwróciła się.
Przytulił ją mocno.Nagle tak jak kiedyś poczuła się bezpiecznie.Do jej oczu napłynęły łzy.Łzy które w tej chwili stały się potężną ulgą.Tak jakby ktoś zdjął z niej wielki ciężar.Stała wtulona w jego ramiona i płakała.Nie mogła przestać i nie chciała przestawać.Był jedyną osobą, której kiedyś mogła zaufać.Jej ostoją, wytchnieniem.Kimś kto pozwala zapomnieć o tym, że świat potrafi być okrutny.
-”Klara”-szepnął.”Czy kiedyś mi wybaczysz?Potrzebuje tego bardziej niż czegokolwiek innego.Jesteś tutaj, nareszcie”-płakał teraz razem z nią.
-”Żabko słyszysz mnie?-zapytał,a ona w tej chwili odsunęła się delikatnie i spojrzała w jego twarz.Zmęczoną ale w tej chwili szczęśliwą.”Postarzał się, ale dalej jest w nim ta sama energia i siła”-powiedziała w duchu.
-Tak bardzo się cieszę że jesteś, już myślałem że zapomniałaś…o mnie.Jesteś taka podobna do niej…Boże…-schował twarz w dłoniach a jego ciało trzęsło się od płaczu.-”Przepraszam skarbie, ale to silniejsze ode mnie”.
-Tato.Tatusiu….Tak bardzo cię przepraszam….Jestem….Już jestem…

CDN.

Opublikowano Opowieść | Otagowano , , , | Skomentuj

Historia Klary

           2

-Klara,wiem, że jest weekend, ale dzwonię bo miałaś odezwać się w sprawie odwołanych wizyt.Rozumiesz chyba, że ludzie czekają.
-”Wiem”-powiedziała Klara, bardziej do siebie niż do Ulki.-Ale na ten moment nie mam głowy do tego, poumawiaj ich na inne terminy.
-Klara, jesteś psychologiem, oni nie czekają na wizytę u dentysty.Myślę że nie bardzo mogą czekać.Zdajesz sobie sprawę, że nawet jeżeli będą chcieli iść do innego psychologa to będzie im bardzo trudno.To jest też kwestia zaufania.
-Nie mogę.Zrozum Ula.Naprawdę nie mogę.Jak mam z nimi rozmawiać skoro sama…. nieważne.Nie dam rady i tyle.
-Nie ma ciebie już ponad miesiąc i staram się delikatnie dać ci do zrozumienia, że nie masz prawa, poprostu nie możesz tak się zachowywać-ton Ulki zaczął przypominać jej dlaczego ludzie tak bardzo zaczęli działać jej na nerwy.
-Jak to nie mam prawa?! Mam prawo pierdolnąć wypowiedzeniem z dnia na dzień albo umrzeć i co wtedy zrobisz?!
-Nie tym tonem…w ogóle to co się z tobą dzieje?
-Nic!Przecież wam wszystkim się wydaje, że jestem z kamienia!Nie przyjdę do pracy w najbliższym czasie i daj mi spokój.
-Urlop ci się skończył, przynieś chociaż jakieś zwolnienie.
-Ty zasrana służbistko!!!-krzyknęła Klara, chociaż coś w środku mówiło jej że przegina.Z drugiej strony obiecała sobie, że czas „świętej i opanowanej Klary” się skończył.
-Nie wiem co się z tobą dzieje, ale szczerze powiedziawszy nie poznaję cię.Ok.Jak chcesz to inaczej zaczniemy rozmawiać.Masz 3 dni na to żeby się określić co dalej.Za niestawienie się w miejscu pracy, bez podania istotnej przyczyny grozi ci dyscyplinarka.Zastanów się dobrze.Bo nie będę tego tolerować.To moja poradnia i ciężko pracowałam na opinię tego miejsca.Nie pozwolę żebyś psuła wizerunek mój i tego na co sobie zapracowałam.Rozumiesz?!
-Jak chcesz-powiedziała Klara i rozłączyła się.
„Dobra dziewczyno”-rzekła w duchu.”Chcesz być egoistką przygotuj się na takie sytuacje”.

Od spotkania Adriana minęły dokładnie 33 dni.W tym dniu Klara miała mocne postanowienie zakończyć swoje życie.Jej mąż Szymon utwierdził ją tylko w tym przekonaniu,nie czuła że jest dla niej jakimkolwiek wsparciem.Zmagała się z silną depresją. Wiedziała o tym, była w końcu lekarzem.Psycholog jest od leczenia dusz, prawda? Radziła sobie świetnie z problemami innych ludzi.Wszystko trwało jednak do pewnego momentu.Do momentu w którym to ona potrzebowała wsparcia i go nie dostała.Dzień w którym Adrian po raz kolejny stanął na jej drodze, był dniem przełomowym.Stało się coś co od dawna w niej siedziało i nie chciało się ujawnić.Uświadomiła sobie, że jeżeli nie zmieni siebie, otoczenie też się nie zmieni.On-Adrian był jej traumą, był kimś kogo na ten moment nienawidziła z całego serca.Kimś kto przypomniał jej o tym jaka jest słaba.”Ale teraz będzie inaczej”-pomyślała Klara.”Wszystko stawiam na jedną kartę i niech się dzieje co chce”.
Po czym wsiadła w samochód i ruszyła do miejsca od którego chciała zacząć swoje „Katharsis”.

CDN.

Opublikowano Opowieść | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Historia Klary

                                                                     1

Ulice skąpane w deszczu, nie pomagały w dodawaniu coraz szybszych kroków.Idąc potykała się o „kocie łby”, którymi tak hojnie wyłożona była droga przed nią.
-”Mam dosyć!Zrobię to dzisiaj!Ostatecznie!Już się nie boję!
Ludzie! Idę, dlaczego mnie nie zauważacie?Jesteście tak zajęci sobą i swoim życiem.To straszne.Nikt nikogo nie widzi, bezbarwne, niewidzialne twarze.
W danym momencie postrzegała świat w najciemniejszych barwach.Nie chciała już dłużej tu być, brać udziału w zakłamaniu tego świata.Miała dosyć życia i ludzi.
W głowie bez przerwy słyszała jego słowa:
-”Idź! Skoro tak bardzo jesteś nieszczęśliwa, to droga wolna! Nie będę dłużej znosił twojej depresji, nieudolności emocjonalnej!Wiecznie słyszę twoje pretensje do mnie, do świata w ogóle.Ile można! Kobieto”!.
-”Więc dobrze”-pomyślała.”Będziesz miał to czego chcesz.Nie jestem ci do niczego potrzebna”.
Deszcz lał z coraz większą siłą, czuła że jest cała przemoczona.
Gdy była blisko miejsca do którego podążała, nagle jak spod ziemi wyrósł On.
-Cześć Klara!Prawie cię nie poznałem. Gdzie ty tak pędzisz?Mało sobie nóg nie połamiesz-powiedział.
-Hej.Przepraszam, ale…. spieszę się.
-W porządku-jego uśmiech był jak zawsze powalający.Myślałem,że skoro już trafiliśmy na siebie to pogadamy chociaż chwilę.Zapraszam na ciepłą herbatę.
-Adrian,ja …naprawdę się spieszę.Przepraszam,wiem że kupę lat się nie widzieliśmy, ale muszę załatwić coś ważnego.
-Za co ty mnie przepraszasz? Już drugi raz w ciągu paru minut.Nie obraź się, ale wyglądasz na trochę zagubioną.Wszystko w porządku?
-Tak.Nie.Nie wiem… To skomplikowane.
-Pamiętam,że byłaś „złożona” i trudna do ogarnięcia.Jak widać to się nie zmieniło.
Zawsze stanowczo za dobrze ją znał.I teraz, właśnie w takim momencie musiała go spotkać.
-Strasznie pada i jesteś cała przemoczona.Zresztą ja też.Zapraszam cię na małą kawę albo herbatę.Jak wolisz.
-Już mówiłeś. Przykro mi, ale muszę iść.Może następnym razem jak….
-Za kolejne osiem lat?
-Może… W innych okolicznościach, napewno dałabym się namówić.Dzisiaj jednak nie mogę.
Boże!-pomyślała.Właściwie dlaczego tak się zachowuje?Tyle lat go nie widziałam a przecież kiedyś rękę dałabym sobie obciąć żeby zaprosił mnie gdziekolwiek.
Teraz jednak jestem innym człowiekiem. Nie tak łatwo mną manipulować, bo to przecież robił.Traktował mnie jak zabawkę, jak rzecz.A ja głupia dałam się nabrać na jego obiecanki-cacanki.A on na samym końcu…
W tym właśnie momencie coś pękło.Wylało się wszystko to co od lat w niej siedziało.On również był jednym z powodów jej życiowej frustracji.Nie wierząc, że się na to zdobyła, powiedziała:
-Słuchaj.Czy ty zapomniałeś w jakich okolicznościach się rozstaliśmy?Jak mnie potraktowałeś?Jakim byłeś gnojem?Myślisz, że możesz ot tak sobie zapraszać mnie na kawki czy herbatki i ja ze wściekłością macicy polecę za tobą jak nienormalna, bo przecież ty jesteś taki zajebisty?
-Klara co ty…?Chyba naprawdę źle się czujesz.
-Gówno mnie obchodzi twoje zdanie na ten temat.Wyjaśnijmy coś sobie ty nędzna imitacjo mężczyzny.Zostawiłeś mnie w najgorszym momencie mojego życia.Zostawiłeś mnie w sytuacji w której żaden człowiek nie powinien zostać sam. Więc daruj sobie i zejdź mi z drogi, bo nie mogę na ciebie patrzeć.
-Zmieniłaś się, nie poznaje koleżanki.
-Koleżanki?! Ty zasrańcu! Za kogo ty się uważasz? Jakiej koleżanki? Byłeś ze mną. Ponoć mnie kochałeś i chciałeś być moim mężem.Zapomniałeś? Oświadczyłeś mi się. To ty źle się czujesz i masz coś z głową, skoro nie pamiętasz tak istotnej rzeczy.
-Może przestaniesz mnie obrażać i porozmawiamy normalnie. Jak dorośli ludzie co?Bo jak narazie to wyzwałaś mnie od najgorszych i nic więcej się nie dowiedziałem.
Z jego twarzy nie dało się wyczytać niczego.”Zimny skurwiel”-pomyślała.Zawsze taki był.Czy zły czy wesoły, czy rozmawiał czy milczał.Niezniszczalny wyraz twarzy i mina w stylu „Wszyscy możecie mnie pocałować w dupę i tak mam to gdzieś”.Wtedy kiedy oznajmiał jej, że to koniec, podczas gdy ona znerwicowana siedziała i obgryzała paznokcie i teraz kiedy stoi przed nią, udając że nic się nie stało.Zawsze taki sam.
Była tak przemoczona, że spokojnie można było wykręcać wodę z jej płaszcza, chociaż na szczęście deszcz pomału ustawał.Ale to nie było ważne. Ważne stało się to, że w tym właśnie momencie wpadła na pomysł rozliczenia się ze swoją przeszłością.W tej chwili dotarło do niej, że musi to zrobić, bo inaczej zwariuje.Już raz zwariowała. I wtedy została sama.Bez niczyjej pomocy.Zacznę od niego-powiedziała w duchu.
-”Będziesz żałował że mnie dziś spotkałeś”-pomyślała i zaśmiała się cicho.

CDN.

Opublikowano Opowieść | Otagowano , , , | 4 komentarzy

Kategorie ludzi.

Każdy z nas od czasu do czasu zastanawia się nad swoim życiem.Czy robi to co chce?Czy się realizuje? Czy spełnia marzenia?Czy jest szczęśliwy w „tym” życiu?Czy może w innym byłoby lepiej?.Ja oczywiście też zadaję sobie pytania tego typu i odpowiedzi są różne.Wiadomo,każdy marzy o czym innym i niestety rzadko w naszym życiu  jest stuprocentowo tak,jakbyśmy chcieli.Ludzie dzielą się na różne kategorie i czasami odnoszę wrażenie,że osobom o prostszym rozumowaniu jest znacznie lepiej i są szczęśliwsi niż ludzie ambitni i nastawieni na sukces i samorealizację.Obserwuje i zauważam cały wachlarz ludzkich rozumowań tego świata.I tak naprzykład znam ludzi,którzy ciągle się uczą,czytają,poszukują,tworzą i zawsze czegoś im brakuje.Wciąż szukają i dążą do bycia coraz lepszymi.Chcą chłonąć wiedzę i przekształcać ją w sukces, bo to kochają i to jest ich pasja.Druga kategoria ludzi to maruderzy.Niby wyższy poziom myślenia nie jest im obcy,ale nigdy nie ruszą z miejsca.Robią studia i kursy, ale wszystko traktują od strony technicznej.Uczą się, bo tak trzeba,bo z pracy wysłali,bo coś robić dalej należy.Ale najchętniej to nie robiliby nic. Potrafią siedzieć na jednym stanowisku 30-40 lat, aż przejdą na zasłużoną emeryturę i wtedy to już tylko działka i wnuki.Oczywiście przez te 30-40 lat, nie zrobią nic, żeby podnieść swój rozwój,chyba że ktoś im będzie kazał podnieść, ale kwalifikacje.Do maruderów zaliczam też osoby kompletnie bez ambicji, z leniem w „tyłku”, które siedzą i płaczą, jakie to ich życie jest ciężkie, bo mało zarabiają albo nie mogą znaleźć pracy. Ale nie robią nic, absolutnie nic w kierunku zmian na lepsze. Najłatwiej jest usiąść, rozłożyć ręce i płakać.Wtedy trzeba się zastanowić czy to przypadkiem nie jest już depresja, która odnoszę wrażenie dotyczy dużej ilości Polaków, w przedziale wiekowym 35-60.Dlaczego tak jest, będę zastanawiać się przy następnych wpisach ;). Te dwa rodzaje maruderów można łączyć w dowolne kombinacje, gdyż wiele cech jednych i drugich, miesza się ze sobą dość często. Generalnie jest cała masa ludzi inteligentnych, ale leniwych.I cała masa ludzi prostych i pracowitych, nie wymagających zbyt wiele od życia. Do tego trzeba dołożyć zakompleksionych, z małą wiarą w swoje możliwości.I takich, którzy mieli w życiu pecha, ale tutaj nie usprawiedliwiałabym zaraz tak chętnie każdego. W całej tej gamie ludzkich „podejść” do życia, jest jeszcze jedna kategoria. Ludzie prości, z pasją i zamiłowaniem łykający wszystko co zobaczą w TV,internecie i na Facebooku.Ludzie dla których wyznacznikiem człowieczeństwa jest to czy ktoś jest gruby czy chudy.Brzydki czy ładny.Bogaty czy biedny.Czy robi „rzeźbę” na siłce i czy ma obwisły brzuch czy „kaloryfer”. Ile ma telefonów i czy ma najnowszy model GT  Super Zajebisty 885jk402mnD)87 ;) bla bla bla. Ludzie, którzy żyją sobie w beztroskim przeświadczeniu że „Idiokracja” ich nie dotyczy.Tak to mniej więcej wygląda, oczywiście moim zdaniem.Ja osobiście uwielbiam ludzi, których wymieniłam na samym początku, ale wiadomo każdy woli co innego;) W którą stronę nie spojrzymy, każdy człowiek powinien, chociaż raz na jakiś czas, usiąść i zastanowić się, czy to w jaki sposób żyje, jest aby napewno tym co na łożu śmierci, da mu poczucie „Tak, tak właśnie chciałem przeżyć swoje życie”.

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

WIERSZ.

                                                                         „Miasto z marzeń”
 
Miasto pokryte historią,
uliczkami brukowanymi.
Miasto kochające,
ludzkim życiem tchnące.
Artyzm, subtelność, pasja, 
miłość, porywy, tworzenie świata.
Cóż byśmy zrobili bez artystów,
pisarzy, ich wielkich marzeń?
Kim byśmy byli bez poezji,
powieści pisanych sercem?
Życia naniesionego na płótna,
pięknych muzyki nut?
Skrzypiec grających dźwięki
wybijających zamek do nieba wrót?
Pasja na stałe wsiąknęła w te mury,
czuć zapach,
piękny zapach kultury.
Paryżu!
Choć nigdy cię nie widziałam,
od początku cię pokochałam,
gdy tylko na tyle dojrzałam 
i dotknąć cię chciałam.
Cóż, dalej marzyć będę sobie,
że kiedyś osobiście powiem o tym tobie.
 
Autor: Małgorzata Woźniak
 
Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , , | Skomentuj

:)

George Orwell"Folwark zwierzęcy "

Opublikowano Codzienność | Skomentuj

Człowiek-istota nieludzka.

Ludzie to śmieszny i skomplikowany gatunek.Ludzie są nieobliczalni, nieprzewidywalni i dziwni. Ale ludzie też są najinteligentniejszą formą życia na świecie. Wszystko to prawda. Ale zawsze zastanawiał mnie jeden fakt.W większości istniejących gatunków na ziemi, tylko ludzie zabijają dla przyjemności, nie z potrzeby. Napewno jest parę gatunków zwierząt, które mają takie zapędy, ale jest to zaledwie garstka. Przy człowieku zwierzęta wypadają dużo lepiej i potrafią być bardziej” ludzkie”. Wiadomo, że naprzykład koty mają brzydki zwyczaj bawić się upolowanym zwierzątkiem, a chomiki potrafią zjadać swoje małe. Jednak dalej w skali człowieka, nasi milusińscy są bardziej „cywilizowani” od homo sapiens, myślącej małpy. Ludzie są zdolni do takich potworności, że niejeden „żarłacz błękitny” zasłoniłby oczy. Wystarczy spojrzeć, jeśli nie na codzienność i na to co ciągle słyszymy w mediach, to na wszystkie wojny i konflikty zbrojne. Tam człowiek pokazał najbardziej na co go stać i do czego jest zdolny. Powstaje pytanie DLACZEGO?. Może właśnie za dużo myślimy? Może ludzka wyobraźnia dopuszcza okrucieństwo jako swego rodzaju przyzwolenie? A może to właśnie głupota?  Nauczyliśmy się latać, nurkować, dostawać pod ziemię.Zwierzęta też to potrafią i to znacznie lepiej. Nauczyliśmy się w jakiś sposób walczyć z naturą, naprzykład gasząc ogień. Ale człowiek nigdy nad naturą nie zapanuje. W przeciwieństwie do zwierząt nie mamy instynktu, rzeczywiście musimy używać mózgu żeby np. zdobyć jedzenie. Zwierzęta mają dużo większą wolę przetrwania, są silniejsze ( w swoich gatunkach), lepiej wyczuwają zagrożenie. Z cech bardziej „ludzkich” potrafią być wierne, oddane swoim poglądom( KOTY ;)) , bezinteresownie pomocne ( PSY- niejeden przykład, każdy wie o co chodzi). U człowieka te cechy również się zdarzają, ale wtedy nazywamy takie osoby „dobrymi”, „porządnymi”, „prawymi”. Wielu ludzi cechuje fałsz, zazdrość( to już epidemia), chęć zrujnowania komuś życia. Z gorszych rzeczy to sadyzm, zboczenia, obojętność( tak, tak na tej właśnie półce ją postawiłam), pazerność, brak uczciwości, nielojalnośc. Zawsze słyszę” Ludzie to tylko ludzie”. Ale to przecież ponoć ludzie tworzą ten świat. Pewnie dlatego jest taki jaki jest. Coraz gorszy. Co nam po tych wszystkich wynalazkach, technice i mądrych ludziach, którzy coś próbują temu światu dać. Ludzie sami siebie zniszczą, bo pazerność nie zna granic. Pod płaszczykiem religii, poglądów i kawałka ziemi ludzkość od zawsze mentalnie się staczała. Obok powstawały miasta, budowle, samochody, cuda techniki. Literatura, malarstwo, rzeźba i muzyka. Człowiek robił krok, a za chwilę cofał się o dwa. Tak to wygląda. Zabijanie, torturowanie, zboczenia to są elementy totalnego zła i chaosu. Ale to się nigdy nie skończy. Zawsze tak będzie. Pewien pisarz George Orwell powiedział „Im bardziej poznaje ludzi, tym mocniej kocham zwierzęta”. Niech to będzie puenta dzisiejszego wpisu.

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Powroty dzieciństwa.

Ostatnio uświadomiłam sobie, że istotnie jestem już dorosła, ale ja kocham, poprostu uwielbiam być dziecinna i zachowywać się jak zwykły smarkacz :). Ubóstwiam bajki, uwielbiam głośno się śmiać, śpiewać na głos, wydzierając się przy tym niemiłosiernie. Bić się na niby, rzucać w siebie( w sensie kogoś,z kimś ;)) poduszkami i różnymi innymi przedmiotami( to akurat zależy z kim uskuteczniam tą zabawę) . Bo to że kocham bawić się z moim synkiem to oczywiste, ale ja też sama z siebie lubię taka być. Tak strasznie czasami brakuje mi dzieciństwa. W  sumie to odnoszę wrażenie że im jestem starsza tym bardziej mam ochotę na głupkowate zachowanie. Śmiać się jest zdrowo-to wiadomo. Ale odnaleźć w sobie cząstkę dziecka-bezcenne. Lubię sobie coś porysować, pokolorować, powypełniać. Oczywiście lubię słodycze, słodkie napoje i wszystko co słodkie. Lubię się czasami obrazić, tak po dziecinnemu. Lubię kolorowe obrazki. I karteczki. I papeterie też ;) Oczywiście, kiedy muszę być dorosła to jestem, ale w domu z dala od zepsucia tego świata, jestem beztroska i jakby odczepiona od rzeczywistości. Każdy powinien wyluzować, chociaż raz na jakiś czas. To pomaga zachować równowagę psychiczną i nie starzejemy się tak bardzo,  mimo upływającego czasu. Nadęte gbury i za poważni ludzie krócej żyją!!! :)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | Skomentuj

Niestety.Trudny temat. :(

Na początku,gdy zaczęłam prowadzić bloga,pisałam, że będę poruszała sprawy ważne i mniej ważne.Dzisiaj będzie o czymś bardzo ważnym i bardzo poważnym. Mianowicie, chciałabym podzielić się moimi spostrzeżeniami na temat,niestety pedofilii. Mam zdanie na ten temat, jak większość myślę normalnych ludzi. Takie osoby powinny być utylizowane natychmiastowo po złapaniu,a nie jak to w rzeczywistości wygląda,siedzieć w ciepłym i wygodnym więzieniu,pod totalną ochroną,ażeby inni więźniowie broń Boże nie wymierzyli im sami sprawiedliwości. Nie bez powodu poruszam ten temat,gdyż niestety obawiam się, że w swoim otoczeniu mam kogoś takiego. Jest to człowiek, który w żaden sposób nie będzie nigdy sam na sam z moim dzieckiem,któremu nie ufam i intuicyjnie wyczuwam że coś jest z nim nie tak. Jest to mężczyzna,człowiek który nie należy do mojej rodziny( na szczęście),ale gdzieś tam się przewija i wiem, że muszę bardzo uważać na niego. Tak jak powiedziałam,moje dziecko nigdy nie będzie miało bliższej styczności z tym kimś. Problem polega na tym, że nie mam żadnych dowodów na to że on jest pedofilem. A drugi problem polega na tym, że ja wyczuwam od tego człowieka coś bardzo niedobrego, a ktoś inny kto ma dzieci być może nie widzi problemu. Wiem jak to wygląda. Można by powiedzieć że oskarżam niewinnego człowieka,nie mam żadnych podstaw żeby tak twierdzić.Ale ja uważam że moją podstawą jest intuicja i przeczucie. Zarówno jako matki  jak i  człowieka.Zresztą sam zachowuje się tak jednoznacznie, że nie trudno się domyśleć. Ciągle słyszymy, że ktoś gdzieś wykorzystał dziecko. Gdzieś ci ludzie są, prawda? Uważam, że nie można udawać że nie ma problemu,nawet jeśli polegamy tylko na swojej intuicji. Niestety często to tak wygląda, że jest to ktoś z bliższego bądź dalszego otoczenia i rodzice najzwyczajniej w świecie nie spodziewają się,że mogłoby się wydarzyć coś tak potwornego. Nie wierzę, że w pewnych przypadkach matki bądź ojcowie nie czuli że coś jest nie tak. Poprostu jest to dla nas rzecz tak bardzo nie do przyjęcia, że wolimy myśleć, że nam się tylko wydaje. A ja nie zamierzam udawać i chować głowy w piasek. Napewno ten człowiek,  jeżeli ma takie zapędy, odczuje z mojej strony że JA wiem. A moje dziecko będę chronić i nie pozwolę na to żeby ten człowiek( chociaż nie nazwałabym tego czegoś w ten sposób), chociaż pomyślał że mógłby wyciągnąć łapy do mojego dziecka. Dodam że ma on dzieci,są już dorosłe. I jakoś tak dziwnie z synami kontakt ma tragiczny, z córką nie dużo lepszy. Dużo rzeczy złożyło się na to,  że zaczęłam myśleć w ten sposób, ale napewno nie jest to histeria nadopiekuńczej matki. To jest myślenie mądrej i zapobiegawczej matki, która ma w nosie,  że komuś może się to nie spodobać. Moje dziecko jest najważniejsze.

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , | Skomentuj

KONKURS.


http://blogroku.pl/2014/kategorie/o-sprawach-walznych-i-mniej-walznych-,b09,blog.html

Opublikowano Codzienność | Skomentuj

Proszę bardzo.Znowu palę.

Myślę, że tutaj nie muszę za dużo komentować i rozpisywać  się. Tak poprostu.Palę sobie dalej i już.Przyjmuję na klatę wszelkie tego konsekwencje i nie będę się więcej  usprawiedliwiać i tłumaczyć .Koniec tematu. Ha ha :)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , | 1 komentarz

Bezstresowo.

Na szczęście! Żłobek ominął  moje dziecko szerokim łukiem. Jednak nie zdecydowaliśmy się oddać synka.Nie mogę, nie umiem, nie potrafię i nie chcę.Potrzebowałam paru miesięcy żeby to zrozumieć ( plus prawie 1500 zł w plecy) ale to nic.Moje dziecko jest najważniejsze i nic tego nie zmieni.Uważam, że rok życia to za mało, żeby brutalnie wtrącać dziecko do innego świata, gdzie nie ma mamy i znanego otoczenia.Najpierw zastanawiałam się, rozmyślałam, w końcu podjęłam decyzje, że idzie do żłobka, bo będzie się lepiej rozwijał i uczył samodzielności. Dwa dni adaptacji były super, bo ja byłam. Trzeci dzień niestety nie był dla synka fajny. I chociaż był tam niecałą godzinę beze mnie, to płakał cały czas,zwymiotował z nerwów i pękła mu żyłka w oku co ostatecznie przesądziło o tym,  że JA  poprostu też nie dam rady. Tydzień przed żłobkiem dzień w dzień płakałam,w nocy spać nie mogłam, a w dzień zero skupienia. To nie jest tak, że uważam żłobek za coś złego. Ale może gdyby był młodszy to byłoby inaczej. Wtedy dziecko mniej jest związane emocjonalnie z matką i nie czuje takiego lęku przed opuszczeniem(gdzieś to wyczytałam). Starsze dziecko z kolei więcej rozumie,można mu wytłumaczyć,  że mama wróci i nie zostawi. A takie roczne dziecko ani nie jest na tyle małe ani na tyle duże,żeby ogarnąć tą sytuację.Tak myślę.Zmniejszyłam etat w pracy i do spółki z babcią synka a moją mamą opanowałyśmy sytuację. Wiem, że dzieci szybko się przyzwyczajają do nowych miejsc i nowych ludzi, ale mi chodzi o ten moment zanim to nastąpi. To była jakaś trauma i dla niego i dla mnie. Pójdzie do przedszkola w wieku 3,5 roku jak Bozia przykazała.Kamień z serca. Uffff ;)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | Skomentuj

Przeszłość kontra teraźniejszość.

Ostatnio łapię się na tym,że albo żyję przeszłością albo przyszłością.Teraźniejszość jest tu i teraz ,lecz wygląda to tak jakbym próbowała  ją omijać. Kiedyś czytałam artykuł stricte psychologiczny,w którym wyjaśnione jest to zjawisko w sposób następujący: „Jeżeli ciągle powracasz do przeszłości albo za dużo planujesz przyszłość oznacza to, że w teraźniejszości nie czujesz się szczęśliwy i spełniony”. Uważam że rzeczywiście jest to prawda.Z wygody i bezsilności często mówię np.”a kiedyś…/jak byłam młodsza…./wtedy było lepiej…/teraz są takie czasy… itp.itd. Ciekawe to swoją drogą,bo ja naprawdę uważam ,że kiedyś tzn. z jakieś 10-15 lat temu było lepiej na świecie,w Polsce i na moim własnym podwórku. Czasy się zmieniły i bywają one dla mnie nie do przyjęcia. Patrzę na dzieciaki,młodzież,ludzi współczesnych czasów i jest mi przykro,bo uważam że miałam dużo lepsze dzieciństwo i młodość.Teraz też bywają momenty,że wolę podejść do pewnych spraw konserwatywniej niż nowocześniej.Oczywiście nie zawsze.Dziwimy się starszym osobom że nie „nadążają” z tym wszystkim.Ja się wcale nie dziwię.Szkoda mi mojej babci,bo ona kompletnie nie wie co się dzieje w tej telewizji,na ulicach a nawet w radiu.Na przestrzeni 10 lat postęp pognał  na tyle szybko,że ja mając 29 lat czasami się gubię.”Zajawki”15-latka nie są już moimi „zajawkami”.Tak samo było,gdy ja miałam 15 lat.Nie było jednak tyle elektroniki,kodów,pinów,puków,mediów,niewłaściwych przekazów,golizny itd.Ludzka mentalność była inna,przynajmniej w Polsce.Nie wiem jak było w innych krajach,gdyż wtedy jedynym środkiem informacji w większości była telewizja( 3 programy) i gazety.Internet dopiero gdzieś tam się przewijał,więc był on dostępny dla wybrańców:) Pamiętacie kafejki internetowe? Albo 30 ton lista lista… :) No właśnie.To były fajne czasy….. A co do mentalności ludzkiej to zapewne zauważalna dla większości  jest zmiana zachowania i podejścia do życia wielu ludzi.Kiedyś rodziny spotykały się na urodzinach,imieninach,niewymuszonych imprezach. Odnoszę wrażenie,że trochę ludzie na siłę próbują jeszcze podtrzymywać rodzinne kontakty”bo wypada” a i tak każdy każdego w łyżce wody by utopił.I to jest właśnie ta pogoń.Zazdrościmy,nie lubimy, gdy komuś się wiedzie,porównujemy i niestety zapominamy, że nie mamy mentalności Amerykanów,Niemców czy Francuzów, ale jednak jesteśmy Polakami.Mamy swoje tradycje,określone zasady itd. Niektórzy Polacy to tzw.” przebierańcy” udający kogoś kim nie są.Smutne.Oczywiście nie mówię o wszystkich,ale o jakiejś części napewno. Ale dosyć już tego wytykania błędów.Świata i tak nie zmienię .Ja tam lubię sentymentalne powroty do przeszłości.Dają mi one poczucie ,że coś fajnego w życiu przeżyłam.Pewnie za 10 lat z rozrzewnieniem będę wspominać dzisiejsze czasy. :)Nie ma co się za dużo zastanawiać,trzeba cieszyć się dniem dzisiejszym!!!  ;)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , | Skomentuj

Dziękuje.Nie palę.

Od pięciu dni nie palę papierosów a już czuję się zdrowsza i młodsza o 10 lat,co jest oczywiste,bo przecież muszę się jakoś motywować.Mój mąż też nie pali pięć dni i on z kolei czuje się tak, jakby życie z niego wyparowało.Dziwne to prawda? Jakie to ważne żeby odpowiednio się nastawić.Obydwoje rzuciliśmy,czy też nie palimy od paru dni(rzucić to za duże słowo jak narazie) tylko i wyłącznie ze względów finansowych.Żadne inne powody nie były rozpatrywane.Tylko kasa.Mam nadzieję że jest to prawidłowa motywacja,bo ja naprawdę raz na zawsze chciałabym skończyć z tym cholerstwem.Mąż zresztą też.Różnica między nami polega jednak na tym,że ja próbuję znaleźć dodatkowe ,pozytywne strony tej sytuacji a mój mężczyzna stacza się w otchłań złego samopoczucia,nerwów i nie wykazuje oznak radości na tą okoliczność :) Każdy inaczej przeżywa tą sytuację.Obydwoje  palimy dłużej niż 10 lat, a to już jest długi okres czasu.Nie żebym się usprawiedliwiała  ale JEST CIĘŻKO. Nie ukrywam. Trzeba nam życzyć szczęścia a przede wszystkim wytrwałości i będzie dobrze :)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , , | Skomentuj

Ja chodzę a mama za mną biega :)

Mój synek od jakiegoś miesiąca chodzi :) Każdy kto ma dziecko,zrozumie….. Nie narzekam ,oczywiście bardzo się cieszę,ale naprawdę mam aerobik przynajmniej z 10h dziennie i to za darmo!!! ;) Polecam! A najlepsze jest to, że interesujące dla niego nie są zabawki i jego ”rzeczy”,którymi powinien się bawić,ale wszystko dookoła i akurat to, co nie bardzo jest przeznaczone dla dzieci.Tak więc:

-wszystkie sprzęty kuchenne,które aktualnie są dostępne i pod ręką(łyżki,łyżeczki,otwieracz do konserw,otwieracz do słoików,przeciskarka do sera na pierogi,kubki,talerze,garnki,miski,tłuczek do mięsa,wszelkiego rodzaju szpatułki do mieszania,chochelki,blachy do ciasta,deski do chleba,szpikulec do rożna w piekarniku itd.itp.Oczywiście paru rzeczy mu nie wolno, co kończy się z reguły tupaniem nogami ,wymachiwaniem rączkami i pretensjami w stylu” mamama dedde babbaaa eeeeeee aaaaaaaaaa!!!!!”

-cała łazienka ,wszystko co się w niej znajduje i można podnieść(na szczęście pralki nie można,bo już by była jego).Ale najukochańsze rzeczy to: suszarka do włosów,szczotka do włosów,papier toaletowy(w celach konsumpcyjnych),spinki,klamry do włosów,waga oraz wszystko to co nie można,czyli środki czystości i kosmetyki,które łatwo otworzyć i np.wypić :) I tutaj tak jak powyżej,nie dasz-będzie awantura:)Ale wiadomo nie dam,to się nasłucham.

-płyty dvd ,wszystko co papierowe,klamerki do prania,suszarka na pranie,oczywiście kontakty,lampka nocna w pokoju(włącznie z tym ,że sam sobie ją odłącza od kontaktu i nawet nie wiem kiedy to robi),kosz wiklinowy, koty,kuwety kotów,drapaki kotów,szczotka do czesania kotów i psa,modem od internetu,laptop,krzesła,obrusy,odkurzacz,a zwłaszcza rura od odkurzacza,wszystkie śmieci i paprochy z ziemi,ładowarki do telefonów,telefony,zasłony,wszelkiego rodzaju kable i kabelki i ……cała masa innych rzeczy,których jeśli nie wymieniłam to albo są za wysoko albo zapomniałam napisać.

Dla mojego syna nie ma rzeczy niemożliwych,tak więc sezon nauki wchodzenia po schodach,również uważam za otwarty:) Do tego wszystkiego skubany ma taki słuch,że dobrze wie kiedy wychodzę na papierosa,do ubikacji czy przyprawiam jedzenie młynkiem elektrycznym,który gdy go tylko usłyszy,koniecznie chce mi pomóc(babcia go nauczyła;) ).Takich rzeczy jest oczywiście bardzo dużo,ale mogę tylko się cieszyć, że moje dziecko jest żywotne i sprytne,napewno będzie mu łatwiej w żłobku dzięki temu.Tak myślę.

Dzięki mojemu synusiowi przez ostatnie pół roku schudłam 10 kilo,nauczyłam się organizacji,cierpliwości i wytrwałości.A ma dopiero 13 miesięcy,więc napewno jeszcze sporo nauki przede mną:)Ogólnie posiadanie dziecka to zajebista sprawa i szczerze wszystkim polecam:)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | 2 komentarzy

„Perfekcyjnym być” :)

Czym jest właściwie perfekcjonizm?Zastanawia mnie to,bo znam dość sporo ludzi,o których można powiedzieć ,że są perfekcjonistami,albo bardzo chcą nimi być:) Czyli jak to jest?Polega to na tym, że dążą do tego aby każda dziedzina ich życia była idealna?Tzn. dzieci,dom,praca,rozwój osobisty,ludzie dookoła,cały świat,kosmos,galaktyki i droga mleczna?Oczywiście żartuję:) Zawsze w pewien sposób podziwiałam takich ludzi i sama nieraz próbowałam dążyć do jakiejś doskonałości.Absolutnie mi to nie wychodzi,gdyż nie jestem na tyle poukładana ani ogarnięta,żeby perfekcjonistą być.Uważam że mają oni swoje racje,bez nich nie byłoby wcale tak kolorowo.Świat poprostu jest podzielony na ludzi zorganizowanych,dbających o najmniejsze szczegóły,pracowitych i solidnie dążących do celu i na takich którzy są przeciwieństwem,przynajmniej dwóch powyższych stwierdzeń.Są też ludzie po środku,czyli tacy jak ja.Zorganizowana bywam,czasami mi się nie chce.Czy dbam o szczegóły?Oj!Raczej nie:) Wręcz przeciwnie.Nie umiałabym nawet skupić się na tyle, żeby przykładowo coś perfekcyjnie mieć wyprasowane( tak na marginesie w ogóle nie prasuje,bo nie lubię ;)) Pracowita jestem,ale gdy widzę w tej pracy sens.Dlatego obawiam się, że nie umiałabym stać na jakiejś taśmie w fabryce czy wykonywać jakąś inną żmudną i bardzo nudną pracę.Niestety,taka jestem i nic nie poradzę.I myślę że na tym polega właśnie perfekcjonizm i nieperfekcjonizm. Jedni są na tyle wytrwali, że potrafią robić jedną rzecz długo i często,a drudzy szybko się nudzą.Tak to chyba wygląda.Piszę że jestem po środku,bo mimo wszystko coś tam mam  z perfekcjonistki,ale to są szybkie uniesienia i zaraz mi przechodzi.Nie lubię tylko jak ktoś mi chodzi po posprzątanej podłodze,ale to dlatego, że wcale nie mam ochoty za szybko jej znowu myć ;)Nie dlatego żeby było czysto.Wiadomo sprzątać trzeba i ja to robię jak jest już brudno,a perfekcjonista robi to często poprostu.Nie wiem jak mają inni.Ale każdy jakoś tam ma( lub nie ma) z tym perfekcjonizmem :)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , | Skomentuj

„Dobrzy ludzie”FACEBOOKA 2

Co do ludzi którzy oprócz tego że udają jak to bardzo zależy im na losie zwierząt i chorych dzieci,są jeszcze inni,którzy za wszelką cenę chcą udowodnić światu jacy są bogaci,piękni,jakie maja super rodziny i dzieci,wspaniałą pracę i w ogóle” CUD,MIÓD I ORZESZKI” ;) A co najlepiej służy do obnoszenia się wszystkim co mamy i sobie dodamy? Oczywiście że FACEBOOK,który pokazuje tylko to, co chcemy żeby inni zobaczyli. Bo czyż nie cudownie pochwalić się że byłam/em na wakacjach w Grecji,Włoszech czy jakiejś innej Majorce?To nieważne, że trzeba było wziąć kredyt na dwa lata z ratą 300 zł miesięcznie i klepać biedę,bądź nie spłacać,bo nie ma z czego,albo brać następny kredyt żeby spłacić ten pierwszy kredyt na te cholerne wakacje.To nie jest tak, że dotyczy się to wszystkich i że mam coś przeciwko wystawianiu takich zdjęć.Ale nie mogę zrozumieć tego udawania.Bo jeżeli kogoś stać i dobrze zarabia,to w porządku.Chce pokazać swoim znajomych gdzie był i co robił i to jest nie jest złe.Ale”udawacze” próbują też przekonać znajomych do tego,że są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie i że tylko ich rodziny są zajebiste.I tutaj też oczywiście nie mówię o naprawdę spoko rodzinach,gdzie jest miłość,choć wiadomo że jak w każdej  są i wzloty i upadki.Praca? No to już nawet nie wspomnę.Szkoda gadać poprostu.I właśnie  o to mi chodzi.Po co?Zapytam raz jeszcze.Ja jestem na FACEBOOK-u i nie mam większych obiekcji co do tego portalu,ale ewidentnie dużo ludzi poprzez fejsa próbuje zakłamać rzeczywistość i tu jestem na NIE.Ktoś by powiedział „ale po co się wtrącasz w ogóle i co cię to obchodzi?”Otóż od zawsze interesowali mnie ludzie i ich zachowania,być może dlatego tak.W każdym bądź razie,myślę sobie że taka też jest natura ludzka,że lubimy kiedy ktoś nam czegoś zazdrości,tylko czy tak naprawdę jest czego?Ponieważ nie ma idealnych żyć i idealnych ludzi.I najlepiej pozostać w zgodzie ze sobą i nie brać udziału w tym wyścigu o to „co kto ma lepsze” :)

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | Skomentuj

„Dobrzy ludzie” FACEBOOKA

Mam taką ambicję by być sobą.Tak poprostu.Bo nie wiem czy dobrze myślę, ale teraz jakoś tak to chyba już nie modne ;) Większość ludzi(nie mówię że wszyscy) udają kogoś kim nie są.To żałosne.Przecież życie mamy jedno i nie można marnować go na udawanie i zakłamanie.Ale bycie sobą też zobowiązuje.Należy przestrzegać  własnych zasad i się nie uginać.Piszę o tym dlatego,że jak chyba już wszyscy jestem użytkownikiem portalu społecznościowego FACEBOOK. I co? No właśnie.Zacznę może od ludzi,których w realu kompletnie nie obchodzi to, że jakieś dziecko nie ma pieniędzy na operację oka,a jakiś zagłodzony prawie na  śmierć pies, został znaleziony w stodole i za „like” lub „udostępnij” napewno mu pomożesz.Ja poprostu nie wiem o co chodzi.Ci sami ludzie w okolicznościach „realnych” że tak powiem,złotówki by nie poświęcili na tego dzieciaka czy psa.Przeszliby obojętnie obok głodnego zwierzaka,bo nieraz byłam świadkiem okrutnej wręcz obojętności. „Polubiają i udostępniają” tego typu posty,po co?Żeby lepiej się poczuć?Odrobić zadanie?Bo ludzie patrzą? Ehh! Głupota! Ja nie udostępniam i nie polubiam(zresztą polubiać chore dziecko albo wymęczonego zwierzaka-raczej dziwne),ale za to już parę razy dzwoniłam do schroniska lub sama odwoziłam zwierzaka,któremu należało pomóc.Podam na ten przykład jedną taką sytuację.Był środek lata,upał niesamowity.Na środku chodnika, w centrum osiedla,leży kotek i ciężko mu oddychać.Od razu widać że jest chory,wymęczony i ledwo żywy.Leży w szczerym słońcu i zdycha sobie pomalutku.Oczywiście mnóstwo ludzi dookoła.Każdy przechodzi koło niego ze znaną wszystkim ludzką obojętnością.Jechałam z mężem samochodem i z daleka widziałam że na chodniku leży jakiś zwierzak.Wydało mi się trochę dziwne, że wygrzewa się w 40-stopniowym upale i prawie nie rusza.Gdy podjechaliśmy bliżej okazało się że zostało mu raczej niewiele życia,gdyż nawet nie mógł się ruszać.Nie zastanawiając się,wpakowaliśmy go do auta i zawieźliśmy do schroniska.Pani w schronisku powiedziała ,że nie wie czy kotek przeżyje, ale napewno dostanie odpowiednie leki,picie i jedzenie.Nawet jeśli zdechł ,to przynajmniej w godziwych warunkach,nie leżąc na chodniku w palącym słońcu.I ja się pytam.Gdzie ci wszyscy”dobrzy” ludzie?Przecież tak chętnie pokazują swoją dobroć na FACEBOOK-u.Dla mnie to jest żałosne.Sytuacji kiedy pomogłam zwierzakowi czy też człowiekowi,było znacznie więcej,ale jakoś nie czuję potrzeby obnoszenia się w ten sposób.Więc podsumowując,uważam że robienie takich rzeczy jest fałszem i niepotrzebnie ludzie udają kogoś kim tak naprawdę nie są.

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Szkoda miłości.

Jak to jest,że dwoje tak bardzo kiedyś kochających się ludzi,nagle zaczyna czuć do siebie nienawiść?Nie mogą na siebie patrzeć,słuchać,nie chcą się już do siebie przytulać,rozmawiać.Dlaczego tak jest?Przecież kiedyś łączyło ich tak wiele.Punkt widzenia,podejście do życia,poczucie humoru,ogromna miłość i przywiązanie.A teraz po latach wszystko się wali.Czy miłość musi być taka?Zamiast się cieszyć,być szczęśliwymi oni się kłócą,wyzywają,obarczają pretensjami i poczuciem winy.To straszne.To nieludzkie.To boli tak bardzo,że tylko pogarsza sytuację.Każdy widzi swój ból,swoje rozczarowanie.Zabrakło szacunku?Rozmów?Zrozumienia?Gdzie tkwi ten diabeł,który niszczy to wszystko?Może to nerwy?Problemy dnia codziennego?Przyziemność,bezradność,bezsilność.Z każdym dniem jest coraz gorzej.Biedni ludzie.Dwoje na wzburzonym morzu,które nie chce się uspokoić.To morze kiedyś było spokojniejsze,błękitne.Teraz jest ciemnogranatowe,a fale uderzają bezlitośnie o siebie,nie pozwalając aby wkradł się w nie spokój.Jak tych dwoje kochających się ludzi ma sobie poradzić?Co mają robić?Nikt im nie doradzi,bo muszą sami znaleźć rozwiązanie.I może na nowo się w sobie zakochać.Ale to jest ciężka praca.Czy mają siłę na to?I w końcu czy ta miłość jest na tyle wielka,żeby pokonała rodzącą się nienawiść?”Wiara,nadzieja,miłość” to nie są puste słowa,to dobro z którego ludzie powinni nauczyć się czerpać.

 

„Dziś kolejny raz poczułam to,dziś kolejny raz się boję,

gniew, strach, bezsilność,a przecież kiedyś byłeś ostoją.

Miłość niebezpiecznie wygasa w nas.

Kocham cię,ale nie mam już sił do walki ,

może ty kochanie ją masz?

Może to ty będziesz spoiwem naszych pogubionych dusz?

Życzyć szczęścia nam trzeba ,bo raz zburzona miłość

odrasta długo jak drzewa

Mamy nasza iskierkę ,synka kochanego

stwórzmy szczęśliwy dom ,dla niego

będzie obserwował i żył w przeświadczeniu

że miłość to światło ,a nie serce w cieniu.”

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | Skomentuj

Dom na wsi.

Mam takie marzenie o własnym domu, gdzieś przy lesie,kominku w tym domu,spokoju i ciszy.Miasto daje większe możliwości,wiadomo wszędzie blisko i jest zwyczajnie łatwiej.Ale wieś też ma mnóstwo uroków,nawet jeśli potrzeba godziny,aby dostać się do cywilizacji:) Oczywiście mówię o dojeżdżaniu autobusem, bo samochodem zawsze szybciej:)Ale i drożej.Na wiosce jest świeższe powietrze,kameralne otoczenie(wiadomo wszyscy wszystko o tobie wiedzą)  i możesz sobie iść do sklepu w dresach,bo nikogo to nie interesuje w co jesteś ubrany.Ja osobiście zawsze chciałam mieszkać na wsi,właściwie od dziecka jest to moim planem na przyszłość.Oczywiście chciałabym mieszkać w domu, a nie w bloku jak wcześniej.Wtedy nie było żadnej radochy z mieszkania na wiosce.Piszę o tym ponieważ do końca września znowu się przeprowadzamy.I znowu do tej samej miejscowości co wcześniej.Z tą różnicą, że do moich rodziców.Długo by opowiadać dlaczego tak się stało.Prozaiczna sprawa.Ale cieszymy się z mężem.Moi rodzice są wspaniałymi ludźmi i napewno się dogadamy.Będzie nam weselej i lżej, a synek będzie miał blisko dziadków i wujka(mojego brata).Także pomieszkaliśmy w mieście niecałe trzy miesiące ,ale zawsze to jakaś przygoda:) Jestem pozytywnie nastawiona do całej sytuacji i wiem, że wyjdzie nam to na dobre.Oczywiście nie na stałe się przenosimy.Na jakiś czas,żeby coś odłożyć i trochę odsapnąć:)No i mam nadzieję na to, że w przyszłości będziemy mieli z mężem i synkiem własny dom.Cierpliwości i wytrwałości życzyć nam trzeba i będzie dobrze  :-D

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | 1 komentarz

Niekonstruktywny komentarz.

Mój synek zdrowy:) Po prawie dwóch tygodniach chorowania zdrowy,wesoły i żywotny jak zawsze.Naprawdę nie wiedziałam, że katar u dziecka może być aż tak uciążliwy i często  przeradza się w coś gorszego.Kiedyś,gdy nie miałam dziecka widziałam że czyjś dzieciaczek jest przeziębiony to wydawało mi się,że to przecież nic takiego.Ale tak to jest, że jak mamy swoje dzieci to widzimy świat zupełnie innymi oczami.Na szczęście to za nami i następnym razem będę bardziej uważała żeby nie przebywał wśród chorych dzieci.Pewnie to nieuniknione,od stycznia idzie do żłobka,ale jestem dobrej myśli i wiem że będzie dobrze.Ale dzisiaj chciałabym napisać o czymś innym.Mianowicie w ferworze walki z katarem,gorączką i opadającymi ze zmęczenia powiekami do mojego wcześniejszego wpisu”Polska” dostałam ciekawy,aczkolwiek  niekonstruktywny komentarz.Nie przytoczę tutaj słów tegoż bardzo obraźliwego zdania(jednym zdaniem ktoś się o mnie wypowiedział), z szacunku do ludzi którzy czytają mojego bloga.Ogólnie szczerze mam to gdzieś,bo tego typu ludzie to zazwyczaj zakompleksieni i żałośni nieudacznicy,ale dwa słowa opisujące moją osobę kompletnie mnie nie dotyczą:)Pierwsze z nich to „faszystowska”.Ha ha:) Tyle mogę rzec na ten temat,gdyż coraz trudniej o osoby takie jak ja,które nie lubią Niemców i wcale się z tym nie kryją.Nie jest to jakaś nienawiść,poprostu nie przepadam za tym narodem.Ze względu na historię i ich mentalność(mam z nimi do czynienia w pracy,może dlatego)Nie pojechałabym do Niemiec pracować(aczkolwiek absolutnie nie krytykuje ludzi,którzy tam pracują).To jest moje osobiste zdanie,ponieważ mam do niego prawo.Więc nazwanie mnie faszystą jest kompletnie głupie i na siłę.Drugie natomiast słowo to „homofobiczna”.Nie no naprawdę chyba nie przesadzajmy :)Nie jestem może jakimś wyznawcą homoseksualizmu,ale bez przesady.Daleka jestem od „fobii” w tym temacie.Resztę zdania napisał ktoś tylko i wyłącznie po to żeby mnie obrazić,więc bez sensu jest to przytaczać.Jakoś tak rozśmieszyło mnie to,bo zastanawiam się któż to taki:)Oczywiście nie zatwierdziłam tego komentarza,gdy trafił do mnie do moderacji,nie jestem masochistką.Ale nie mam zamiaru też udawać że nikt nie pisze do mnie takich rzeczy.Nie bardzo mnie to rusza,więc niepotrzebnie ktoś sobie głowę zawraca:)Może to ktoś z blogerów(chociaż wątpię,bo wiem że w większości są to inteligentni ludzie) albo ktoś kto mnie zna i mnie nie dzierży:) Tak czy tak jeśli ta osoba to czyta to na nic starania żeby mnie obrazić,bo mam to zwyczajnie w dupie.”Chociaż żałosny człowieczku miałeś/aś swoje pięć minut na moim blogu to więcej czasu już tobie nie poświęcę”.Trochę prywaty się wkradło w to wszystko,ale czasami człowiek musi:)Miłego dnia życzę wszystkim inteligentnym blogerom i nie blogerom też  :lol:

Opublikowano Codzienność | Otagowano , , , | 2 komentarzy